Podsumowanie.

_DSC0280
Standardowy

Jak to tradycyjnie, co rok, nadchodzi czas podsumowania i refleksji nad poprzednim rokiem. Słychać ulgę w oddechu innych ludzi, że ten okropny rok się już kończy. Liczne życzenia: „Oby kolejny był lepszy.” Jaki rok był straszny, przeokropny i nie sprawiedliwy. A co większąść zrobi w kolejnym roku, żeby był lepszy ? Prawdopodobnie nic. Ale dziś o mnie nie o innych. Jak to mówią, żeby w ogóle cokolwiek zacząć to trzeba spojrzeć na samego siebie :). Czy poprzedni rok był dla mnie okropny? Nie. Choć zakończyłam 3 letnią, bardzo bliską relację z przyjaciółką. Choć musiałam również pożegnać się z osobą, która była w moim życiu prawie 10 lat, była jak przyszywana mama (choć mam swoją i ma się dobrze) stała za mną murem kiedy cały świat był przeciwko mnie.

I choć było mi bardzo trudno rozstać się z kimś kto był w moim życiu od prawie 10 lat, to przychodzi taki dzień, że cała energia starania się, żeby utrzymać relację, która trwa tak długo nie ma najmniejszego sensu, bo tak bardzo ta relacja jest ważna tylko dla mnie. Czuć, że koniec jest bliski, ale ciągnie się coś co nie ma sensu, z nadzieją, że w końcu ten sens się odnajdzie. Że zdarzy się cud, drugiego człowieka nagle olśni, jak szkoda będzie gdy coś relacja się skończy, gdy zniknę z życia. Mijają dni. Zwalnia się tempo. Mijają miesiące, nie bieg się już za tym drugim człowiekiem. Siada się i z obojętnym wzrokiem spogląda czy dzieje się coś szczególnego. Czy tęsknie za nią. Czy mi jej brakuje. I jeszcze większą obojętnością, czuje się pustkę po niej. Po człowieku, który miał być na zawsze. Przyjaciółka, która miała wspierać i być. Zawsze myślałam, że kiedy zniknie z mojego życia to będzie koniec świata. Ale nie ma. Być może dlatego, że rok temu poznałam kogoś kto dał mi możliwość bycia sobą, tak po prostu i tak w ogóle. Bez zbędnego gadania. Bez krzyczenia i nawoływania do zmiany, bo przecież tam jestem nieidealna i jeszcze tamto i tamto muszę zmienić. Zuzanna. Nie sądziłam, że można zbudować taką relację. Nie sądziłam, że można aż tak swobodnie być sobą, swobodnie dzielić się myślami i czuciami i że drugi człowiek będzie w stanie zaakceptować mnie. Brukselki z milionem spraw do ogarnięcia. To Zuzanna pokazała mi co to znaczy 100% akceptacja, wyborów, bycia tym kim się jest. Poczuć to wszystko pierwszy raz w życiu (a mam już 24 lat) jest czymś tak wspaniałym , zachwycającym , zaskakującym i wzruszającym, że jak sobie o tym myślę , to czuję jak bym wygrała w Lotto i właśnie doszedł na konto wielomilionowy przelew.

To był zdecydowanie rok Zuzanny. Choć nie ma czasu na spotykanie się często i w sumie w większości mamy ze sobą kontakt tylko przez portale społecznościowe to życzę każdemu kogoś takiego w życiu. Kogoś takiego kto was zaakceptuje bez żadnego „ale” , bez wstępnej listy co musisz zrobić, żeby byś szczęśliwym człowiekiem. Takiego kogoś kogo „czujesz” za plecami kiedy idziesz przez życie, że on tam jest i wspiera, co by się nie stało wierzy, że dasz radę. ZAWSZE.

Posypało się zdrowie, praca, sytuacja finansowa i rodzinna, ale to był bardzo dobry i wartościowy rok.

Zaczęłam też terapie, którą nadal będę kontynuować. A od środy góry na prawię miesiąc więc nowy rok zaczyna się wyśmienicie :)