Żyję.

Standardowy

Chodziłam dziś pomiędzy malinami. Oglądałam wszystko to, co mam na ogrodzie i to co już było i powróci w przyszłym lecie. Chłodny wiatr smagał mi twarz. Spojrzałam na niebo, ujrzałam czarne chmury, przedziurawione gdzieniegdzie błękitem nieba. Jesień się zbliża, pomyślałam.

Od dziś mam wolną chatę. Mama pojechała z ojcem na wakacje. Otóż dziwna ta sytuacja. Ojciec wyprowadził się, a mimo to ich dziwna, małżeńska relacja wygląda, tak jak wyglądałam przed wyprowadzką. Nie obyło się bez kłótni i standardowego zawahania, że nigdzie nie pojadą. Przypomniało mi się moje dzieciństwo. Wszystkie chwilę kiedy ojciec obiecał, że coś zrobimy lub gdzieś pojedziemy i to wstrzymywanie oddechu, gdy rodzice w przeddzień kłócili i zapadała ostateczne decyzja, że owe wydarzenie, tak wyczekane, nigdy nie będzie miało miejsca.

Dorosłam. Zawsze, gdy zdarzały się wcześniej sytuację, że pozostawałam sama w domu, leżałam cały dzień przed TV, kupowałam chipsy i nie robiłam nic pożytecznego. A dziś? Posprzątałam, ugotowałam dwudaniowy obiad i deser, wyszorowałam łazienkę. To to dorosłe życie nas, młodziaków, tak bardzo pociąga. Tak bardzo pragniemy 18. urodziny, dowodu osobistego, odpowiedzialności i bezgranicznej wolności. I co z tego, że uzyskujemy te wszystkie wyczekane i upragnione elementy urozmaicające nasze życie i świadczę tylko o jednym – dorosłam – skoro nie potrafimy korzystać z tej wolności (ja). Mogę wszystko, a nie robię nic – paradoks.

Dopadł mnie straszliwy kryzys tożsamości. To trochę takie uczucie, gdy śni nam się bardzo realistyczny sen. Czujemy i jesteśmy tak bardzo świadomi co dzieje się w tym nierealnym świecie, że w gruncie rzeczy pozostaje garstka niepewności czy to sen czy realia. W końcu się budzimy i wiemy, że na szczęście to tylko sen. Najgorsze jest to, że ja utknęłam w tej niepewności tu i teraz. Spoglądam na swoją dłoń. Dotykam swoich włosów, policzków, ust, ucha. To Ty Ania. Żyjesz tu, jesteś tu naprawdę, nie obudzisz się, bo to nie sen. Żyj. Im bardziej się zmuszam do uzmysłowienia sobie realności, tym bardziej panika nabiera na sile. Dziwne to, a może normalne.

Korzystając z przywilejów wolnej łazienki i braku mieszkańców nachalnie pukających do drzwi, rozpędzając każdą myśl, zrobiłam sobie długą kąpiel. Nie nalałam pełnej wanny, nie zrobiłam piany, bo i jednego i drugiego nie lubię. Nalałam wody po łydki. Gorącej. Położyłam się, spoglądając na nagie, może trochę zbyt grube uda. Zamoczyłam włosy. Zasłoniłam mokrymi dłońmi twarz. Chciałam się zastanowić nad ostatnimi wydarzeniami. Co czuję. Co myślę. Utknęłam. Utknęłam, gdzieś w dziwnym punkcie mojego życia i nie wiem jak z niego ruszyć.

Od jakiegoś czasu, wizyty u psycholog wiążą się z włączaniem ADHD. Nie mogę usiedzieć w miejscu. Staje się ruchliwa, ciągle zmieniam pozycję, ciągle się poprawiam, zakładam nogę na nogę i nie potrafię zrozumieć czego to dotyczy. Dam sobie trochę czasu, bo zmuszanie siebie do ciągłego zastanawiania się nad tym co jest nieświadome mija się z jakimkolwiek celem. Mam wrażenie, że to nie jest jeszcze czas na odkrywanie tego, co kryje się za moim dziwnym i niezrozumiałym zachowaniem.

Sytuacja z ojcem. Z mojej strony ignorancja. Z jego – nachalne dobijanie się do mnie. Poczucie winy, ze zachowuje się jak wieśniak i powinnam tą sprawę załatwić inaczej, raz rośnie, raz maleje. Momentami mam wyrzuty sumienia, że jestem tą która zamiast scalać, rozdziela. Wiem też, że nie mogę dalej siedzieć z nimi w jednym pomieszczeniu, świadoma tego co czuję, nie potrafię udawać, że wszystko jest w porządku, nie chcę, nie umiem. Boję się stanąć z nim w twarzą w twarz, bo wiem, że jego dwa zdania mogą zabrać mi pewność mojego postępowania, wyrzuty sumienia się nasilą i sprawy nabiorą starego obrotu. Uśmiech, udawanie, na pewno nie mam racji, ból, męczarnia, bezsenność. Każdy może przyjść powiedzieć, Anka, co Ty odwalasz, zachowujesz się okropnie i zasiać zwątpienie w moje myśli, emocję i postępowanie. Można zabrać mi wszystko. Radość, pewność, wartość siebie. Wszystko. Kilkoma słowami zniszczyć pewność tego co czuję.

A jesień coraz bliżej i woda w wannie wystygła.

9 przemyśleń na temat “Żyję.

  1. pankracja

    Jesień też może być piękna, a gorącej wody do wanny można zawsze trochę dolać i zasłonić to co sprawia, że nie czujesz się komfortowo.
    Wytrwałości i optymizmu życzę.

  2. Racja. Czasem, gdy nie wiadomo co robić, dobrze jest przeczekać – można w ogrodzie, wolnej chacie, w wannie…
    Średnio 50% spraw jakoś samo się z czasem rozwiązuje.

  3. Bardzo fajnie się czytało ten wpis. Był taki spokojny i zrównoważony.
    Widać, że odpoczywasz – bo tak to chyba należy potraktować ;) Stagnacja jest czasem bardzo dobra, bo pozwala na to, żeby rzeczy toczyły się własnym torem.
    Jedz, módl się, kochaj – a raczej spaceruj, podziwiaj piękne widoki, kąp się :)))))

  4. Wiem co czujesz co do ojca.. Podobny problem mam z wujkiem. Z każdej strony mnie atakują hasłami, że jestem głupia, dlaczego ciągnę ten konflikt w rodzinie, to moja wina.. Ale ja nie zmienię zdania, nie mogę. Za bardzo mnie zranił. Dlatego trwam w tym otępionym unikaniu..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>