Nie może być zbyt nudno.

Standardowy

Pewnie stali bywalcy na moim blogu, przyzwyczaili się już, że u mnie to nudno nie jest. Moje życie jest pełne niespodzianek – zazwyczaj tych utrudniających sprawy. Tak jest i tym razem. Kilka dni temu, pełna radości pisałam post o nowej pracy. Oprócz pierwszych zgrzytów z nową koleżanką cała reszta szła całkiem sprawnie, do momentu w którym dostałam skierowanie na badania do lekarza medycyny pracy.

Ze spokojem pomaszerowałam na owe badania. Okulista, laboratorium, pobieranie krwi. I się zaczęło. Wiadomo. W laboratoriach medycyny pracy, krew badana jest przez super nowoczesny sprzęt, który na miejscu analizuje skład krwi. Co się z tym super nowoczesnym sprzętem stało, gdy dostał moją krew ? Oszalał. Tak. Patrząc na miny pań wiedziałam, że to nie skończy się dobrze. Badania krwi wyszły tak kiepsko, że nawet ten nowoczesny sprzęt nie potrafił odczytać składu mojej krwi. Anemia. Ciężka anemia. Hemoglobina na poziomie 7,7.

Informacja, że lekarz medycyny pracy nie podbije mi badań, bo z taką anemią to mogę iść do szpitala na transfuzję krwi, a nie do pracy. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że czuję się całkiem dobrze. Nie mam zawrotów głowy, nie mdleje, może trochę czuję się zmęczona – ale nie jest to problemem, który powoduje, że muszę zmienić swój status społeczny na – bezrobotna. Ogólnie rzecz biorąc wszyscy w nowej pracy twierdzą, że mam pozytywne ADHD i jak poinformowałam ich, że mam taką anemię, to zaczęli się bać co się będzie ze mną będzie działo jak moja hemoglobina wróci do normalnego stanu :)

Teraz będzie moment narzekania na polską służbę zdrowia i starego cepa – zwanego dalej moim lekarzem rodzinnym.

Swoje ogromne rozczarowanie zaistniałą sytuacją zacznę od tego, że to nie jest tak, że ja o ogromnej anemii nie wiedziałam, bo i owszem wiedziałam (nie wiedziałam, że wyniki w 3 miesiące aż tak się pogorszyły). Stary cep leczy mnie z niej jakieś 2 lata przepisując mi co rusz nowe tabletki mimo, że mój organizm nie toleruje żadnej z nich. Czy zrobił dodatkowe badania szukając przyczyny tak ogromnej anemii ? Nie. Czy sprawdził wchłanianie żelaza? Oczywiście, że nie.

Zdenerwowana i sfrustrowana pojawiam się w gabinecie starego cepa informując go o zaistniałej sytuacji i prosząc o oświadczenie, że jestem pod jego kontrolą (podobno miało pomóc jeśli chodzi o medycynę pracy – nie pomogło dostałam niezdolność) i co stary cep i mów ? Że wszystko to moja wina, bo nie biorę tabletek !

I tak czeka mnie kolejna zmiana. Starego cepa trzeba wymienić na starą cepową, która podobno jest lepszym lekarzem i w końcu uporać się z tą cholerną anemią.